Ogród można prowadzić tak, by co roku zaczynać od nowa, albo tak, by z każdym sezonem pracował łatwiej. Różnica polega na podejściu do gleby. W pierwszym przypadku traktuje się ją jak podłoże produkcyjne, w drugim — jak żywy organizm. Żyzność nie jest cechą stałą, lecz procesem, który można wzmacniać lub niszczyć.
Zmęczenie gleby
Uprawa tego samego gatunku przez wiele lat prowadzi do spadku plonu. Nie wynika to tylko z braku składników, lecz z zaburzenia mikroflory. Jedne mikroorganizmy namnażają się nadmiernie, inne zanikają.
Objawem jest coraz słabszy wzrost mimo nawożenia. Gleba traci równowagę biologiczną, nie chemiczną.
Odbudowa materii organicznej
Każdy zbiór usuwa z pola część biomasy. Jeśli nie wraca ona do gleby, próchnica stopniowo zanika. To proces powolny, lecz nieunikniony.
Materia organiczna stabilizuje strukturę, wilgotność i temperaturę. Bez niej gleba reaguje skrajnie na warunki pogodowe.
Minimalizacja ingerencji
Częste przekopywanie niszczy strukturę i sieci grzybni. Choć gleba wydaje się pulchna zaraz po zabiegu, po kilku opadach zasklepia się i twardnieje. Nadmiar pracy bywa przyczyną problemów, które próbuje się rozwiązać kolejną pracą.
Rola różnorodności
Różne rośliny wydzielają odmienne substancje korzeniowe i karmią inne mikroorganizmy. Rotacja gatunków przywraca równowagę biologiczną i ogranicza choroby.
W naturze jeden gatunek rzadko zajmuje duży obszar przez wiele lat — to wskazówka dla ogrodnika.
Ogród jako system samoregulujący
Najbardziej wydajne ogrody wymagają najmniej interwencji. Stabilna gleba sama dostarcza składników, zatrzymuje wodę i chroni rośliny przed chorobami. Celem uprawy jest doprowadzenie do momentu, gdy ogród zaczyna pracować razem z człowiekiem, a nie przeciw niemu.